#NOFILTER #LET'SCOLOR

Kolor definiuje, nadaje znaczenie, pobudza do działania, charakteryzuje, a może… można go poznać poprzez smak i węch? Dwóch artystów, którym wpadły w oko kolory - w tym roku otworzyło w San Francisco “Color Factory”, tym samym przyćmiło wszystkie letnie wydarzenia w mieście. Uwiodło świat estetów kolorami bez filtra!

Kolorowa ekspozycja w San Francisco “Color Factory” to efekt działania “Oh Happy Day”, czyli Leah Rosenberg i Erin Jang. Dwie amerykańskie artystki-designerki, dla których kolor odgrywa pierwsze skrzypce postanowiły wystawić na ekspozycję kolory oraz zmysły odwiedzających. Całe przedsięwzięcie, usytuowane jest na 12 tys. m2 i gwarantuje turystom interaktywne, empiryczne doświadczenia z obcowaniem z kolorem w różnej postaci. Nie będą to jedynie bodźce wizualne, ale również sensoryczne - dotykowe, funkcje poznawcze koloru za pomocą węchu czy słuchu. 

Jedną z atrakcji wystawy jest ogromna sala z 207 tys. żółtych kulek, gdzie każdy może się zanurzyć w kolorze. Kolejnym punktem jest sala, w której można dotknąć, zobaczyć i powąchać kolory odpowiadające takim zapachom, jak: idealna choinka, perfumy mojej babci czy taśma bąbelkowa. Ponadto można “pobawić się” w pokoju pełnym konfetti czy przejść wśród 10 tys. różnokolorowych wstążek. Jest również pokój będący od podłóg aż po sufity kolorowanką z zaznaczonymi konturami, które należy wypełnić mazakami gigantami.

Feeria i dominacja barw w muzeum to prawdziwy raj dla instagramowiczów. Kadry, które nie wymagają zastosowania żadnego filtra wprost proszą się o uwiecznianie w postaci zdjęć. Media społecznościowe wręcz szaleją na punkcie kolorowych zdjęć z “Color Factory”. 
- Muzeum w San Francisco jest swego rodzaju przestrzenią fotogeniczną - mówi Weronika Woźniakowska-Pałac, projektant wnętrz w SF. - Każde wykonane tam zdjęcie zachwyca - intensywnością, nasyceniem i kompozycją. Obcowanie z żywymi kolorami, smakami i zapachami oraz możliwością dotknięcia barw, oddziaływuje na wszystkie nasze zmysły. W “Color Factory” doświadczamy synestezji, czyli próby kojarzenia ze sobą wrażeń odbieranych przez różne zmysły, np. zapachów ze smakami, dźwięków z kolorami. Zabiegi te można również prowadzić na mniejszą skalę współgrając kolorami, zapachami, fakturami i smakami we własnym domu. Kolorów nie należy się bać. Dla mniej odważnych przygoda z nimi powinna rozpocząć się od wprowadzania barwnych dodatków czy akcesoriów. Dla tych zdecydowanych - z pewnością polecamy kolorowe “duże formaty” - takie jak: kanapy, meble, ściany, łóżka… Niemniej jednak nie zatracajmy umiaru. Wszystko w granicach dobrego, własnego smaku i odczucia! Pamiętajmy, że we własnym domu - musimy czuć się przede wszystkim dobrze i komfortowo.
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Możecie Państwo dokonać zmiany ustawień dotyczących cookies w każdym czasie. Więcej szczegółów w naszej "Polityce dotyczącej cookies". x.
pixel